Jak ostatnie zmiany algorytmów Google zmieniły branże SEO

Wprowadzane od wielu miesięcy aktualizacje algorytmów Google mocno zmieniły branże pozycjonerską. Google jak zawsze idzie w zaparte, twierdząc, że zmiany mają na celu podniesienie jakości wyników wyszukiwania poprzez eliminację spamu. Branża SEO wskazuje inną przyczynę – maksymalizację zysków z Google Adwords – wszak środki wydane na reklamę internetową trafią teraz szerszym strumieniem do Google a nie pozycjonerów.

Do tej pory wiele firm nawet nie posiadało zaplecza pozycjonerskiego aby wykonać skutecznie usługę. Wystarczyły katalogi wszelakiej maści – od tych dobrych po najgorsze „dziadostwo” sieci, systemy wymiany linków, automatyczne dodawarki, dopalanie na forach czy komentarzach. Koniecznie z linkami typu „dofollow” i anchorami ściśle związanymi z podstawą wykonywanej umowy. Lepsze firmy łączyły często zaplecze z ręcznym katalogowaniem, preclowaniem i dobrze przygotowanymi tekstami. Jeszcze lepsze posiadały tematyczne zaplecze np. do pozycjonowania turystyki czy hoteli. Ostatnie zmiany algorytmów pokazały jednak, że ta droga jest skończona.

W wielu wynikach wyszukiwania nastąpiła prawdziwa rewolucja, która całkowicie na nowo rozdała karty w SERPach. Okazało się nagle, że gorzej się pozycjonować, niż nie pozycjonować. Czołowe pozycje często zajmują strony które w ogóle na to nie zasługują i są zdecydowanie niższej jakości niż strony pozycjonowane, ale przekazujące jakąś wartość. Wiele hoteli wysokiej klasy straciło pozycje tylko dlatego, że linkowanie wydało się dla automatów Google nienaturalne. Gdzie tu logika jeśli jakość usług i bogata oferta hotelowa znacznie wybija się poza konkurencję, a czołowe pozycje zajmują często strony niskiej jakości czy tzw. „zapleczówki pozycjonerskie”? Odpowiedzią mogą być wypowiedzi ekspertów Google, sugerujące, że aktualizacje algorytmów trwają nadal.

Jedno jest jednak pewne – dzisiaj nie wystarczy już zwykłe linkowanie – skończyły się czasy taniego pozycjonowania często kilkudziesięciu fraz – tych topowych i tych z długiego ogona. Co zatem obecnie wpływa na pozycje? Gigant z Mountain View jak zawsze jest tajemniczy i zdradza niewiele szczegółów, jednak analizy ekspertów z branży SEO pozwalają na wyodrębnienie wielu czynników, które do tej pory nie miały dużego znaczenia. Co prawda poniższa grafika prezentuje dane Google ze Stanów Zjednoczonych, ale można być pewnym, że i w Polsce najnowsze aktualizacje algorytmów już się na nich powoli opierają.

us-ranking-factors-2013-925x1024

 

Co nowego się pojawiło? Logiczne wydają się być decydujące czynniki:

  1. Media społecznościowe – ilość przyznanych PLUSów oczywiście odgrywa kluczową rolę, ilość like’ów na face, ilość tweetów etc. Od siebie dodam, że ważne może okazać się przekazywanie linków poprzez media społecznościowe
  2. Stosunek linków dofollow – nofollow. Do tej pory nofollow było omijane przez pozycjonerów bo była to strata czasu – teraz okazało się, że ten czas nie należy do straconego. Linki tylko typu dofollow są z góry podejrzane.
  3. Anchor bywa zgubny – brak naturalnych linków wskazujących nazwę domeny czy hotelu to także potencjalnie podejrzana domena. Dywersyfikacja anchorów u solidnych pozycjonerów zawsze była istotna, teraz jednak nabrała nowego znaczenia.
  4. Jakość linków – już nie liczy się ilość, „walenie na ślepo” z katalogów stron, systemów wymiany linków etc. Dzisiaj liczą się wartościowe i naturalne linki z wysokiej jakości stron, które naprawdę okażą się przydatne dla użytkownika.
  5. Długość i jakość kodu HTML – można się domyślić, że Google będzie wspierać strony wykonane w nowych technologiach HTML5.

Czynniki jakie mają wpływ na pozycje pozwalają na wyciągnięcie kilku wniosków. Właściwy profil linków to większa cena, więc usługi znacznie wzrosną. Wzrost ceny przełoży się jednak także na jakość usług – wartościowe linki pozwolą na wygenerowanie wartościowego ruchu na stronie. Branża SEO na pewno się sprofesjonalizuje i znajdzie sposób na „wykiwanie” algorytmów Google. Pewne jest natomiast to, że czasy kiedy stronę hotelu pozycjonuje szwagier kumpla syna właściciela czy student kulturoznastwa korzystający z wiedzy z internetu oraz automatycznych dodawarek – skończyły się na zawsze.

Dodaj komentarz